Stara „Holandia” w Polsce

W południowej Polsce istnieje miasto Wilamowice, którego najstarsi mieszkańcy mówią w języku wymysojer, wywodzącym się z zachodnioniemieckiego, podobnie jak flamandzki i holenderski. Założyciele miasta osiedlili się w Polsce w XIII wieku. Wymysojer został uznany za jeden z ośmiuset języków zagrożonych zniknięciem, istnieje jednakże nadzieja na jego ocalenie.

Poniżej prezentujemy fragmenty dwóch artykułów opublikowanych w holenderskim NRC Handelsblad (dziennik ukazujący się wieczorem) w 2012 i 2016 r.: Restjes ‘Nederlands’ in PolenHoe de bijna dode Poolse taal Wymysoojs weer populair werd Publikujemy te teksty za zgodą NRC (dziękujemy!).

Pozostałości “holenderskiego” w Polsce

Berthold van Maris, 21 lipca 2012

Aby przekonać się, jak umiera język, nie trzeba jechać daleko od domu. Jednym z takich języków jest mianowicie zachodnioniemiecki, który jest bezpośrednio związany z niemieckim i holenderskim. Ten „wymysojer” stanowi od siedmiu wieków mowę społeczności miasteczka Wilamowice z południowej Polski – mapa. Jego mieszkańcy są potomkami osadników z Niderlandów. Jeśli to prawda, ich język wywodzi się z z tzw. Middle Dutch [niderlandzki używany w okresie 1150 – 1500 – rg].

fot Ethefor

W okreWilamowice - herbsie największej świetności językiem tym posługiwało się dwa tysiące ludzi. – Miasto Wilamowice zostało założone w XIII w. – mówi Neels [Rinaldo neels, francuski historyk i lingwista – rg]. – W dokumentach historycznych znajduje się wzmianka, że jakiś Wiliam z grupą ludzi z Zachodu otrzymał od ówczesnego księcia prawo do osiedlenia się na tym terenie. Od tego Wiliama miasto otrzymało swą nazwę: Wilamowice pochodzą bowiem od „Oka Wiliama” z języka wymysojer.

Uwaga od PvN:

W języku niderlandzkim nazwa „Wilamowice” brzmi „Willemsoog”, a “oog” to po niderlandzku “oko”. W Holandii istnieje kilka podobnych nazw wysp z “okiem”, takich jak Schiermonnikoog – jedna z wysp na północy Holandii. Schier w staroniderlandzkim znaczy szary, monnik = mnich, a oog = oko. Tak więc nazwa znaczy “pod okiem szarych mnichów”. Inna wyspa nosi nazwę Rottemeroog i ma taką samą strukturę. Zapewne dlatego nazwa Willemsoog może wywodzić się ze staroholenderskiego.

Inna teoria wywodzi pochodzenie Wilamowic od grupy mnichów, którzy w 1175 r. założyli miasto w pobliżu klasztoru w Libiążu. Jego cystersi pochodzili z Geldrii.

W pierwszej połowie XIII w. południowa Polska była dzika i wyludniona. Polscy władcy dostrzegli w osadnictwie, na dogodnych warunkach, korzyści, jakie dawała uprawa na niezamieszkanej ziemi. Ponieważ nie ma sensu panowanie na pustkowiu.

A zatem odbywało się wiele kolonizacji w centralnej Europie, zwłaszcza ze strony niemieckojęzycznej Europy Zachodniej, ale także z udziałem Flamandów i Holendrów. – To fakt historyczny – mówi Neels. – Aż do XVIII – XIX w. na tym obszarze słowiańskojęzycznym znajdowały się obcojęzyczne wyspy (zwłaszcza niemieckie).

Jak to się stało, że wymysojer przetrwał do XXI wieku? – Wilamowice były stosunkowo dobrze prosperujące – mówi Neels. – Z rolnictwem, przemysłem tekstylnym i handlem. Tamtejszy rynek pozostawał w intensywnych kontaktach z głównymi centrami handlowymi, takimi jak Berlin, Wiedeń i Triest. Wilamowiczanie często mieli w tych miastach rodzinę. Prawie wszyscy mówili dobrą polszczyzną, niektórzy niemieckim. To była elastyczna, pragmatyczna społeczność, co uczyniło ją bogatszą od wielu miast sąsiedzkich. To z pewnością wpoiło w nich pewną dumę.

stroje fot Silar

Innym czynnikiem było to, że aż do I wojny światowej zdarzało się niewiele małżeństw mieszanych. – W taki czy inny sposób, tradycją było zawieranie małżeństw tylko w obrębie miasta. Także aby podtrzymać pozycję i posiadanie wewnątrz społeczności.

Nawet sami Wilamowianie mocno wierzą w to, że ich przodkowie przybyli z Flandrii i Holandii. Czy można to wciąż dostrzec w ich języku? Toczy się na ten temat wiele dyskusji, mówi Neels. Wymysojer brzmi obecnie bardziej niemiecko lub holendersko. Na przykład „Ho fergoso daj nomo” brzmi bardziej jak niemieckie „Ich habe deinen Namen vergessen” niż holenderskie “Ik ben je naam vergeten”. Ale dla Niemców ten język jest zbyt inny, aby traktowac go jak zwykły niemiecki dialekt. Niektóre zdania są bardziej holenderskie: „Ido cuntogt trynk YCH a floss wajn”’ przypomina holenderskie “iedere zondag drink ik een fles wijn”.

Neels: – Najważniejszym argumentem lingwistycznym za pochodzeniem holenderskim jest tzw. wysokoniemiecka przesuwka spółgłoskowa, która miała miejsce w języku niemieckim [III – V w. n.e. – rg], ale nie w holenderskim. Wymysojer zdaje się być gdzieś pośrodku.

Nota – cyt. Za Wikipedia:

Przesuwka doprowadziła do podziału kontynentalnych języków zachodniogermańskich na dialekty wysokoniemieckie (standardowy niemiecki) i dolnoniemieckie (północne dialekty niemieckie, standardowy niderlandzki, dialekty niderlandzkie etc).

Niektóre cechy charakterystyczne przesuwki [do których odwołuje się autor tekstu – rg] to:

  • /*p/ → /pf/ – w nagłosie, wewnątrz wyrazu i w wygłosie po spółgłosce oraz przy geminacji germ.
  • /*t/ → /ts/ – w nagłosie, wewnątrz wyrazu i w wygłosie po spółgłosce oraz przy geminacji germ

To dlatego hol.  „ik” (ja) stało się niem. „ich”, hol. „appel” (jabłko) przekształciło w „Apfel”, itd.

  • Maj bow ej ydy hum / Mijn vrouw is thuis.
  • Ym bojm ej a fögunostta. / In de boom is een vogelnestje.
  • Dor bekier hot gutus brut. / De bakker heeft goed brood.

Wiele słów w wymysojer także charakteryzuje wysokoniemiecka przesuwka spółgłoskowa, ale nie wszystkie. Istnieje wiele przykładów codziennych słów w których, jak w holenderskim, zachowały się oryginalne, staroniemieckie spółgłoski. Jak „paoter’ (ojciec ksiądz), który nie zaczyna się  od ‚pf’ jak w niemieckim ‚Pfarrer’. Jabłko to ‘Apel’ a nie ’Apfel’. ‘Miedź’ to ‘koper’ a nie ‚Kopfer’. Ale czas to rzeczywiście “tsait’, ale – mówi Neels:  – Kiedy ktoś mówi szybko, brzmi to jak ‚tait’.

Możliwym wyjaśnieniem jest to, że wymysojer oryginalnie nie miał przesuwki, jak Middle Dutch, ale te wszystkie niemieckie naleciałości powoli, w ciągu wieków, wkradały się doń wskutek bliskiego kontakyu z niemieckim. To wskazywałoby na pochodzenie holenderskie. Nie ma jednak całkowitej pewności, ponieważ dialekty północnych Niemiec (dolnoniemiecki) nie uczestniczyły w wysokoniemieckiej przesuwce. Z tego też względu wymysojer może mieć pochodzenie dolnoniemieckie. Co więcej, uważa Neels, jest bardzo znaczącym, że bezokolicznik w wymysojer kończy się na „a”: dostać znaczy „kuma”. W holenderskim jest normalną praktyką nie wymawianie w bezokoliczniku ostatniej litery „n” [jeść: eten = ete – rg] – w niemieckim nie ma to miejsca.

Uwaga

W artykule Europese culturen znajdą państwo porównanie wyrazów w jęz. wymysojer, niderlandzkim, niemieckim, fryzyjskim i angielskim (trzeba trochę przewinąć tekst na dół).

Historia potoczyła się tak, że po II wojnie światowej wszyscy wilamowianie postanowili zaprzestać mówienia w ich języku. Neels:  – Około roku 1900, kiedy południowa Polska wciąż należała do Austrii, zaczęło się coś w rodzaju kampanii germanizacyjnej, która miała im wmówic, że są Niemcami. Następnie naziści prowadzili w Wilamowicach agresywną kampanię kulturalną, mającą na celu pokazanie, że Wymysojer jest dialektem niemieckim.

Wilamowice Tradycyjny_strój__około_1909_roku

Tradycyjny strój z około 1909 r.

W czasie II wojny dano im możliwość zarejestrowania się jako etniczni Niemcy. Stworzyło to wielki dylemat. Ostatecznie 80% zrobiło to. 20% odmówiło i w efekcie zostało zmuszonym do niewolniczej pracy. Te 80% otrzymało przywileje, co zaowocowało oczywiście wielkim zmartwieniem dla innych społeczności.

Po wojnie wszyscy oni byli przesłuchiwani przez specjalną komisję ds. kolaboracji.  “Wtedy to, aby udowodnić ich lojalność wobec państwa polskiego, wilamowianie postanowili nie rozmawiać więcej publicznie w języku wymysojer. Co więcej, w czasie reżimu niemieckiego istniała grupa dzieci, która uczyła się niemieckiego w szkole, a więc miała zaległości w języku polskim. Rodzice, którzy dobrze znali polski, postanowili rozmawiać z dziećmi tylko w tym języku.

Wilamowice Procesja_Wielkanocna__2015_4 - fot Polimerek

Co, według Neelsa, ponownie ujawnia ich pragmatyzm. Po roku 1956, kiedy zelżały już represje, wymysojer przestał być problemem, ale dzieci już nie potrafiły nim sie posługiwać. A kiedy dzieci nie mówią, język jest utracony. Tak więc pragamatyczny trylingualizm z XIX w. (wymysojer, polski i niemiecki) ostatecznie ustąpił miejsca współczesnemu europejskiemu ideałowi państwa monolingwistycznego (polskiego).

Jak prawie zupełnie martwy język wilamowian odzyskał popularność

Pieter van Os & Roeland Termote, 25 marca 2016

Justyna Majewska (23) pamięta, kiedy pierwszy raz uwierzyła, że to zadziała. Stało się to wieczorem krótko przez Bożym Narodzeniem. W Wilamowicach młodzież usiadła dokoła stołu i zaczęła rozmawiać z sobą w języku wymysojer. To był „jej” język, uznany ostatnio za wymarły. W czasie śpiewania kolęd Majerska ledwo powstrzymała się od łez.

Tymoteusz Król jest pogodną osobą w wieku dwudziestu lat, z pełną, czarną brodą. Kilka lat temu rozpoczął walkę o zachowanie języka. Rozpoczął ją od udzielania lekcji miejscowym dzieciom. Cieszyły się one popularnością pomimo oporu polskojęzycznych rodziców, wychowanych w kraju, w którym niemiecki akcent nie był zaletą. Sporadycznie więc jakiś nastolatek znikał z klasy. Król:  – Nigdy nie dlatego, że uczeń nie chciał, ale zawsze ze względu na zakaz rodziców.

Wilamowice (Wilmesau) –  „Schlesien Journal” 5-7.06.2011 (German).

Król tłumaczy współczesną poezję i książki, które są popularne wśród uczniów. Także Tolkienowski “Hobbit” ma już przekład na wymysojer. Nauczył się języka od swej zmarłej w ubiegłym roku [przyszywanej – rg] babci. Oboje wspólnie wymyślali nazwy dla nowych przedmiotów. Takie jak ‚ajskosta’ dla lodówki, “bykjemasin” dla odkurzacza i “CD spejler” dla, hej, tak – odtwarzacza CD.

W chwili obecnej Król ma nagrane 800 godzin rozmów w wymysojer. A dzięki Uniwersytetowi Warszawskiemu dostaje teraz od czasu do czasu, po latach pracy za darmo, wynagrodzenie za zapisywanie rozmów i upowszechnianie swej wiedzy.

Wilamowice stój odświętny - for Wymysojer

Folk band „Wilamowianen”

W ubiegłym [2015] roku z Warszawy przyszła wielka wiadomość. Profesor Justyna Olko otrzymała fundusz na zagrożone języki w Polsce. To jednak skończyło się gwałtownie po dwóch zwycięstwach wyborczych narodowo-katolickiego PiS-u. Rachunek, który mógł uczynić wymysojer oficjalnym językiem, takim jak fryzyjski w Holandii, został sprzątnięty ze stołu. Lingwista Wicherkiewicz: – Narodowi katolicy nie za bardzo lubią mniejszości.

Wilamowice_(54) fot Marrovi

Wilamowice

A jak sądzi sam Tymoteusz, czy wymysojer jest ocalony? On się waha.  – Dla mnie nie do pomyślenia jest, że zabrałbym ten język do grobu, tak więc nie mogłem siedzieć bezczynnie, tylko zadziałałem. Wy mnie teraz pytacie, czy ocalę język, ale to jest jak pytanie, czy ja ocalę sam siebie. Na takie pytanie nie ma odpowiedzi.

Zdjęcia: Wikipedia

Opublikowano: 17.04.2016

Zobacz także: Holandia na Żuławach