Honorowy Polonus

Han Tiggelaar – współtwórca portali Polen voor Nederlanders oraz Holandia bez tajemnic – został w 2016 r. kandydatem do tytułu HONOROWY POLONUS. Kandydaturę zgłosili polscy studenci w Holandii – dziękujemy Wam za to!

Jest to tytuł przyznawany w Holandii Holendrom lub organizacjom holenderskim mogącym pochwalić się wybitnymi osiągnięciami w działalności na rzecz Polaków lub Polonii. Konkurs organizuje Fundacja Polonus założona w 2011 roku.

Głosowanie internetowe odbywało się w dniach 15 X – 15 XI, a ogłoszenie wyników nastąpiło 19 listopada na specjalnej uroczystości w Studio Aalsmeer. Han nie został Honorowym Polonusem, ale w głosowaniu internetowym zajął 2 miejsce w swojej kategorii (a było 5 kandydatur). Dziękujemy wszystkim, którzy zagłosowali na niego!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Han Tiggelaar  19.09.1943 – 19.09.2018

Oficjalne uzasadnienie kandydatury (ze strony polakroku.nl)

Han Tiggerlaar wyróżnia się ogromnym entuzjamem i sympatią do Polaków. Jego zasługi dla Polonii są wielkie: finansowe wsparcie, realizacja bliźniaczych projektów internetowych – Polen voor Nederlanders oraz Holandia bez tajemnic, oraz bezinteresowna redakcja i tłumaczenie tekstów to tylko przykłady. Ideą obu portali internetowych jest rzetelne oddanie obrazu Polski oraz Holandii Holendrom i Polakom. Wielu Polaków w Holandii odnalazło się w Holandii właśnie dzięki Holandii bez tajemnic. Han Tiggelaar uczestniczy aktywnie i promuje wydarzenia związane z Polską w Holandii. Przykładem jest otwarcie polskiej biblioteki w Bergen op Zoon i promocja „Lalki” B. Prusa w ambasadzie. Nieustannie okazuje Polsce wiele serca i życzliwości, z tej swojej sympatii jest prawdziwym Polonusem.

Pierwszy kontakt z Polską Han Tiggelaar zawdzięcza swemu wujowi, który podarował ośmioletniemu chłopcu książkę pod tytułem „Trębacz z Krakowa”. Opowieść o Krakowie bardzo zauroczyła chłopaka, który zawsze marzył o zobaczeniu tego magicznego miasta. Musiał jednak czekać na to wiele lat, do chwili, gdy na Skypie poznał Polkę Renatę Głuszek. Po rocznej znajomości Renata umożliwiła Hanowi przyjazd do Polski – nie zrobił tego wcześniej ze względu na nieznajomość języka. Krakowska wyprawa bardzo się panu Tiggelaar spodobała, chociaż wiele rzeczy w tym mieście go dziwiło ze względu na kulturową odmienność. Po roku nastąpił kolejny przyjazd – tym razem na Dolny Śląsk. Ta wyprawa, w której pojawiły sie także holenderskie tropy, zainspirowała Renatę i Hana do stworzenia strony internetowej przybliżającej Polskę Holendrom – choć nie tylko. Impulsem była nieznajomość u Holendrów wielu szczegółów życia w Polsce, negatywna, antypolska kampania Geerta Wildersa, chęć przełamania negatywnego stereotypu Polaka oraz dążenie do pokazania zmian w Polsce dzięki funduszom unijnym, a także po prostu ciekawego, ładnego, choć niełatwego kraju.

Temu celowi zostały podporządkowane kolejne wspólne wycieczki po Polsce, które zostały sfinansowane przez Hana Tiggelaara. On także opłacił stworzenie portalu i ponosi koszty jego utrzymana. Portal nosi nazwę „Polen voor Nederlanders”, a ma także bliźniaczą siostrę w postaci strony internetowej „Holandia bez tajemnic”. Obydwu przyświeca idea nie tylko pokazywania Polski i Holandii, ale także poszukiwania więzi łączących obydwa kraje i narody. Temat kulturowych aspektów tworzenia obydwu portali został szeroko omówiony w napisanym dla rosyjskiej publikacji naukowej artykule Polen voor Nederlanders jako odbicie dwóch kultur.

Projekty te zostały zrealizowane dzięki finansowemu wsparciu Hana Tiggelaara oraz jego bezinteresownej redakcji i tłumaczenia tekstów na strony. Bez niego portale te nie istniałyby. A trudno sobie dziś wyobrazić dobrą informację o Polsce bez Polen voor Nederlanders. Podobnie jak dobrą informacje o Holandii, pisaną przez Holendra dla Polaków, co ma istotne znaczenie, ponieważ Holandia bez tajemnic stara się odejść od stereotypu pokazywania Holandii Polakom przez Polaków, co może nieco zniekształcać rzeczywistość, na rzecz opowiadania o Holandii przez Holendra.

Od siebie dodam tylko, że bez entuzjazmu Hana dla wymyślonej przeze mnie idei stworzenia bliźniaczych portali polsko-holenderskich, bez ogromu bezinteresownej pracy włożonej nie tylko w pisanie tekstów, ale przede wszystkim w ich tłumaczenie (gdyby to przeliczyć na pieniądze, pewnie uzbierałaby się niezła kupka), nie byłoby ani Polen voor Nederlanders, ani Holandii bez tajemnic. A przecież jesteśmy z nich bardzo dumni, bo służymy nie tylko informacją o Polsce czy Holandii, ale także pomocą w rozwiązywaniu rożnych spraw, czy to chodzi o znalezienie grobu polskiego żołnierza w Holandii, czy o zorganizowanie holenderskim dziennikarkom pobytu w Bieszczadach.

Renata Głuszek