Malbork – Mazury

Cel wycieczki: turystyka i wypoczynek, zwiedzenie głównych miast północnej Polski (Szczecin, Gdańsk, Toruń, Poznań), zwiedzenie terenów osadnictwa holenderskiego na Żuławach, średniowieczne zamki krzyżackie, wypoczynek (Mazury). W czasie wycieczki nie staraliśmy się zaliczać wszystkiego, co popadnie, ale łączyć zwiedzanie z relaksem. Ze względów praktycznych reportaż z tej wyprawy składa się z trzech części. Poniżej przedstawiamy część 2*

Drugi etap naszej podróży wiedzie przez następujące miejsca: Żuławy (szlak mennonitów) – Elbląg – Malbork – Pasłęk – Lidzbark Warmiński – Dziwiszewo (Mazury).

SZLAK MENNONITÓW: ŻUŁAWY – ELBLĄG – MALBORK / 8 lipca

(Bezpośrednia trasa: Gdańsk – Elbląg – Malbork = 91 km / 1 godzina i 40 minut).

Żuławy

Dziś zamierzamy dojechać do Malborka, odbywając po drodze wycieczkę objazdową po Żuławach (polska depresja) tropami holenderskich osadników z XVI w., tzw. mennonitów. Cała trasa jest bardzo bogata, część można z powodzeniem odbyć na rowerach (znawcy sugerują jazdę od wschodu na zachód ze względu na wiatr od wschodu) i przeznaczyć na nią cały dzień. Trasa jest bardzo malownicza, a niektóre miejsca, np. tereny na zachód od jeziora Drużno – Małe Żuławy Malborskie – bardzo przypominają holenderskie poldery, toteż obszary pomennonickie nazywa się Małą Holandią. Istnieje nawet projekt stworzenia tu krajobrazowego skansenu na wzór prawdziwej Holandii, z farmami i wioskami.

Żuławy 

Pozostałości po mennonitach znajdują się chyba w co drugiej wsi, a są to cmentarze, domy podcieniowe, kościółki, domy mieszkalne, głównie pochodzące z XIX w. Ponieważ chcieliśmy zajechać jeszcze do Elbląga, wybraliśmy miejscowości leżące na naszej trasie, może niekoniecznie te najciekawsze, niemniej warte zobaczenia. Były to: Wiślina z drewnianą dzwonnicą z 1792 r., Wróblewo z kościółkiem, którego drewniane belkowanie tworzy charakterystyczną kratę – była to pierwotnie, w XVI w., kaplica rodziny Scheweke,

Dawna kaplica rodziny Scheweke

Trutnowy z pięknym domem podcieniowym z 1720 r. (podobno można zwiedzić wnętrze, ale gdy my przyjechaliśmy, był zamknięty), Nowa Kościelnica z domem podcieniowym z kolumnani w stylu jońskim oraz Tropy Elbląskie – dawna wieś holenderska usytuowana nad kanałem, który do końca XIX w. pełnił rolę jedynej trasy komunikacyjnej. Dziś kanał jest mocno zaniedbany i zarośnięty, domy podcieniowe znajdują się w ruinie, stary, użytkowany jeszcze w 1945 r. cmentarz też zarośnięty, a i szkoła w nie najlepszej kondycji.

Na zdjęciach: zarośnięty kanał komunikacyjny i zrujnowany dom post-mennonicki w Tropach

Miejsce to wzrusza jednak może bardziej niż niejeden wypielęgnowany kościół, bo czuje się tu ducha mennonickich osadników. Tropy Elbląskie mogą wzbudzić w Holendrach skojarzenie ze słynnym filmem “Fanfare” Berta Haanstry, w którym została pokazana wieś Giethoorn – typowa dla Holandii lat 50. Tam także jedyną drogą komunikacyjną były kanały (czytaj: Fanfary dla Giethoorn). Tropy mogłyby w pewnym sensie być jej siostrzanym odbiciem na mniejszą skalę. Tyle tylko, że Giethorn jest bardzo zadbane, a ta mennonicka wioska chyli się ku upadkowi poprzez daleko idące zaniedbania. Jest to bardzo smutne. (Czytaj także: Holandia na Żuławach).

  Elbląg

Objeżdżając te tereny, wpadamy na obiad do Elbląga, który był niegdyś miastem równie świetnym i równie pięknym jak Gdańsk. Zostało założone w 1237 r. przez Zakon Krzyżacki i do 1309 r. było jego stolicą. W drugiej połowie XVI w. przybyli tu holenderscy emigranci, którzy zajęli się przekształcaniem depresyjnych Żuław w tereny rolnicze. W początkach XVII w. Elbląg wszedł w skład Prus, a po II wojnie światowej został przekazany Polsce. Zrujnowany podobnie jak Gdańsk, nie miał tyle szczęścia co tamto miasto, ponieważ nie został odbudowany. Co gorsza, stare domy rozebrano, a ich cegła posłużyła do odbudowy Gdańska i Warszawy. Dopiero w ostatnich latach na fundamentach rozebranych kamienic postawiono nowe i choć nie są to wierne rekonstrukcje zabytków, ich styl nawiązuje do przeszłości. Z tego też powodu warto tu zajrzeć, aby zobaczyć, jak można wskrzesić dawnego ducha za pomocą współczesnej architektury.

Elbląg – nowe stare miasto

Późnym wieczorem przybywamy do Malborka.

MALBORK   / 9 lipca

Zakwaterowanie: hotel Dedal, nieco na peryferiach miasta, standard umiarkowany, ale w restauracji mają duży wybór herbat i pyszne ciasto.

Panorama olbrzymiego zamczyska, usadowionego nad brzegiem rzeki Nogat, należy do najpiękniejszych w Polsce. Zamek krzyżacki w Malborku to jedna z największych atrakcji turystycznych tego kraju, a zarazem jeden z największych istniejących do dziś zespołów gotyckiej architektury na świecie. Od 1997 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Nocna panorama zamku w Malborku

Trudno nie zachwycić sie tym zdjęciem, zrobionym przez Josebę Luzuriagę!

Trochę historii

Budowę ogromnej warowni rozpoczęto w 1278 r., a od 14 września 1309 r. do 1457 r. zamek w Malborku był siedzibą wielkiego mistrza krzyżackiego, miasto zaś stolicą państwa zakonnego. W 1457 r. został kupiony przez króla Kazimierza Jagiellończyka od czeskiego dowódcy najemników Ulryka Czerwonki, który dostał go od Krzyżaków w zamian za zaległy żołd (!!!). Od tej pory, aż do 1772 roku, była to jedna z rezydencji polskich królów. W czasie siedmiuset lat istnienia kształt i wygląd zamku ulegał zmianom, stosownie do pełnionych przez niego funkcji – rozbudowywano go i przebudowywano, burzono, niszczono, rekonstruowano. Wiele ucierpiał w czasie wyzwalania Malborka przez Armię Czerwoną – przewodnicy chętnie opowiedzą, jak krasnoarmiejcy strzelali z dział do opuszczonego zamczyska. Jego odbudowa trwa do dziś.

Spojrzenie z zewnątrz

Zwiedzanie zamku odbywa się w grupach z przewodnikiem lub indywidualnie – wędrówkę ułatwia w takim przypadku audiobook. Zwiedzanie może trwać nawet i cały dzień, tyle jest tu do oglądania: refektarze, dormitoria, kuchnia, sale reprezentacyjne, wystawy, krużganki i dziedzińce, a także zamkowa… ubikacja.

Refektarz

 Zakonny posiłek

Od maja do września odbywają się tu spektakle typu „światło i dźwięk”, jest także widowisko pokazujące próbę zdobycia zamczyska przez Władysława Jagiełłę po bitwie pod Grunwaldem w 1410 r.

DROGA NA MAZURY  /  10 lipca

 (360 km, 5 hrs, 20 min)

W drodze do pensjonatu Dziwiszewo na Mazurach przejeżdżamy przez Pasłęk i Lidzbark Warmiński. Wybór Pasłęka jest nieprzypadkowy, gdyż zbudowali go sprowadzeni przez Krzyżaków imigranci z Holandii. Pierwotnie miasto nazywało się Holland, ale w 1701 r., aby podkreślić jego związek z Królestwem Pruskim, dodano „Preussisch” i odtąd aż do 1945 r. nosiło nazwę Preussisch Holland. Rynek Starego Miasta różni się od typowych rynków w Polsce, gdyż ma typowy dla Holandii kształt ulicowy (prostokątny). Niestety, ze względu na ulewę ograniczyliśmy się do objechania miasta samochodem.

Dawny zamek krzyżacki i herb miasta

Kolejny przystanek w naszej podróży to Lidzbark Warmiński (koniecznie trzeba wpisać w GPS „Warmiński”, inaczej GPS skieruje was do innego Lidzbarka), w którym znajduje się imponujący, gotycki zamek biskupi. Pochodząca z XIV wieku budowla (nie był to jednak zamek krzyżacki) należy do najcenniejszych zabytków architektury gotyckiej w Polsce. Podobnie jak Malbork, zamek w LW był wielokrotnie przebudowywany. Obecnie jego część mieści różne wystawy (zbiory sztuki gotyckiej, portrety, dokumenty, elementy dawnego wyposażenia sal zamkowych, malarstwo polskie z XIX i XX wieku oraz zbiór ikon), a w pozostałej części mieści się luksusowy hotel.

Zamek biskupi w Lidzbarku Warmińskim

Ponieważ przyjechaliśmy za późno, ograniczyliśmy się jedynie do obejrzenia go z zewnątrz.

MAZURY / 10-15 lipca

Położone w północno-wchodniej części Polski Mazury to jeden z najbardziej atrakcyjnych turystycznie regionów tego kraju, nazywany Krainą Tysiąca Jezior. W rzeczywistości jest tych jezior dwa razy tyle, a stanowią one pozostałość po epoce lodowcowej. Mazury to teren malowniczo pagórkowaty, pokryty lasami, którego drogi często wiodą przez piękne aleje drzew. Jego atuty to dziewicza przyroda, piękne plenery, bogactwo zamków krzyżackich, zespołów pałacowych (Sztynort, Sorkwity, Brzeźnica, Kałki), rzeki nadające się na spływy kajakowe oraz przede wszystkim jeziora, na których można żeglować. Największe z nich, Mamry, Śniardwy i Niegocin wraz z okolicznymi tworzą system połączony, dzięki któremu można swobodnie przepływać między nimi.

Jezioro Guzianka

Niektórzy mogą mieć dużo radości z widoku bocianich gniazd, które znajdują się prawie na co trzecim domu. Te i wiele innych zalet przyciągają tu wielu turystów, nie tylko z Polski, ale także z Niemiec, Wielkiej Brytanii, Czech i Rosji. Znajdą tu dużą liczbę hoteli, pensjonatów i ośrodków żeglarskich. W 2011 r. Mazury znalazły się w gronie 14 finalistów Konkursu na Nowe 7 Cudów Natury Świata – jako jedyny kandydat z Europy. Na zdjęciu typowy mazurski bociek.

 Powrót na jeziora – Czerwone Gitary

Trochę historii

Pierwszymi mieszkańcami tego regionu byli waleczni Prusowie, którzy w XIII wieku zostali podbici przez Krzyżaków. Wielu z nich potem emigrowało, a ich miejsce zastąpili chłopi z Mazowsza oraz Niemiec i Litwy, a także z innych państw Europy. W XVI wieku Prusy należały do Polski, ale gdy w 1618 r. władzę przejęli Hohenzollernowie, uniezależniły się od Rzeczypospolitej. Po koronacji w Królewcu Fryderyka I na króla w 1701 r. w Prusach powstało królestwo, które po I rozbiorze Polski w 1772 r. połączyło się z Pomorzem i Brandenburgią. Po I wojnie światowej Mazury zostały włączone do Niemiec, a ludność polska ulegała prześladowaniom i germanizacji.

Gospodarstwo mazurskie, rok 1931

Po II wojnie światowej Mazury przyłączono do Polski, ale nie poprawiło to sytuacji rdzennej ludności, która była traktowana przez przesiedleńców ze wschodu jak ludność niemiecka i też ulegała prześladowaniom, czemu sprzyjały polskie władze. W wyniku takiego traktowania większość autochtonów wyjechała do Niemiec. Ostatnia wielka fala przesiedleńcza miała miejsce w latach 70. XX w. Jest to przykry i bolesny rozdział w historii powojennej Polski i nie da się zaprzeczyć, że wielu mazurskich patriotów spotkała ze strony Polski ewidentna krzywda.

Szokujący obraz losu Mazurów został pokazany w filmie „Róża” Wojciecha Smarzowskiego – zwiastun 

Pensjonat Dziwiszewo

Pensjonat znajduje się w bliskim sąsiedztwie Wielkich Jezior, 10 km na zachód od Giżycka, w dogodnej odległości od takich atrakcji turystycznych regionu, jak kwatera Hitlera Wilczy Szaniec, zamki krzyżackie w Rynie, Reszlu czy Kętrzynie, pałac w Sztynorcie i twierdza Boyen. Dzięki oddaleniu od głównych dróg oferuje ciszę i spokój (o ile nie zakłócą jej mieszkańcy pensjonatu), a przede wszystkim piękno okolicy. Co prawda do najbliższego jeziora, w którym można się zamoczyć lub popływać żaglówką, trzeba kawałek podjechać, ale za to wieczory spędzone na tarasie, z widokiem na zielone łąki i lasy, bociany, a nawet jelenie, w pełni rekompensują tę niedogodność. Zawsze po powrocie z hałaśliwych miejsc odczuwaliśmy tu ogromną ulgę. Kto lubi aktywny wypoczynek, mógłby odbyć rowerowe lub piesze wycieczki po okolicy (pensjonat wypożycza rowery).

Małe jezioro naprzeciw pensjonatu

(Uwaga: aby trafić do Dziwiszewa trzeba z drogi na Giżycko skręcić w lewo na Bogacko i jechać przez Bogacko i Kamionkę. Trzeba zaprogramować GPS na Bogacko, bo nasz tomtom nie widział Dziwiszewa, które praktycznie składa się tylko z kilku domów.)

Na pobyt na Mazurach przeznaczyliśmy cztery dni, ale moglibyśmy tu siedzieć nawet znacznie dłużej. Z Dziwiszewa odbyliśmy kilka wycieczek.

Wilczy Szaniec

Zbudowany w latach 1941-1944 w okolicy miejscowości Gierłoż Wilczy Szaniec był główną kwaterą Hitlera, w której fuehrer spędził ogółem 900 dni. Bywali tu przedstawiciele różnych państw, kilkakrotnie wizytował go Benito Mussolini. 20 lipca 1944 r. pułkownik Claus von Stauffenberg i Werner von Haeften dokonali tu nieudanego zamachu na życie Hitlera. Zwiedzający tę placówkę turyści mogą zobaczyć dokładne miejsce, w którym Satuffenberg położył teczkę z materiałami wybuchowymi – upamiętnia je specjalna tablica.

Hitler na miejscu wybuchu (z lewej) i obecny widok tego miejsca

Na Wilczy Szaniec składa się aż 38 obiektów, w większości są to olbrzymie betonowe bunkry.

 Jeden z bunkrów

W styczniu 1945 r. Niemcy wysadzali je w powietrze, a cały teren był zaminowany. Dziś te zwały betonu porastają mech i zieleń i raczej trudno wyobrazić sobie to miejsce jako tętniące życiem. Zwiedzanie odbywa się indywidualnie według mapki lub z przewodnikiem. Bunkier Hitlera oznaczony jest numerem 13.

 Bunkier Hitlera

Uwaga: od 2012 r. Wilczy Szaniec ma nowego gospodarza i to terenowe muzeum zostanie zmodernizowane. Niektórzy będą z tego zadowoleni, inni nie, ponieważ ten surowy, surrealistyczny kształt porośniętych zielenią bunkrów przywodzi na myśl znaczącą refleksję nad nietrwałością potężnego niegdyś imperium Hitlera.

Giżycko i jezioro Niegocin

Usytuowane przy jeziorze Niegocin Giżycko jest jedną z żeglarskich stolic Mazur. Można tu się wykąpać w jeziorze, wyruszyć stąd na wycieczki statkiem po Niegocinie lub na nieco dłuższe rejsy do innych jezior. My wybraliśmy krótki rejs po Niegocinie, na którym mijaliśmy mnóstwo żaglówek. Wypiliśmy tu też kawę, ale nie zagrzaliśmy dłużej miejsca, ponieważ wypłoszyła nas dobiegająca zewsząd hałaśliwa muzyka.

Niegocin

Twierdza Boyen

W drodze powrotnej zahaczyliśmy o twierdzę Boyen, ale ograniczyliśmy się tylko do zobaczenia zewnętrznych murów. Jest to duża i interesująca fortyfikacja w kształcie gwiazdy, zbudowana w latach 1844-1856 na obszarze około 100 hektarów. W XIX w. stanowiła główne ogniwo w łańcuchu umocnień zamykających od wschodu dostęp na teren państwa pruskiego.

Twierdza Boyen

Ryn

Ryn jest malowniczym miasteczkiem położonym nad jeziorami Ryńskim i Ołowiem. Największą atrakcję miasteczka stanowi zamek krzyżacki wzniesiony około 1337 r., a dziś, niestety, niedostępny do zwiedzania, gdyż przekształcono go w luksusowy kompleks hotelowy.

 Zamek – hotel

Naszą wizytę w Rynie ograniczyliśmy do wypicia czegoś zimnego na przedzamkowym dziedzińcu.

 Muzeum Owczarnia

Niedaleko Dziwiszewa, w bok od głównej drogi od Giżycka na zachód, znajduje się prywatne muzeum wsi mazurskiej.

W zabytkowej chacie odtworzono typowe wnętrze tutejszego gospodarstwa, które wypełniono autentycznymi meblami i wyposażeniem.

Przed lub po zwiedzaniu w umieszczonej w sąsiednim domu kawiarence można napić się kawy i spróbować domowego ciasta.

Dziwiszewo opuszczamy z ogromnym żalem. Piękna pogoda, cisza i uroda okolicy zniechęcały do wyjazdu, ale czekał na nas już Toruń.

Renata Głuszek

Kontynuacja wToruń – Poznań. Czytaj także część 1: Szczecin – Gdańsk 

Zdjęcia: Vikimedia Commons, Renata Głuszek, Han Tiggelaar, Daria Niesler

* Cała trasa: Szczecin (2-3.07) – Gdańsk (4-7.07) – Malbork (8-9.07) – Dziwiszewo, Mazury (10-15.07) – Toruń (15-17.07) – Poznań (17.07) – Łagów Lubuski (18-19.07)

Czas wycieczki: start – 2 lipca, koniec – 20 lipca (19 dni)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.